My Playlist †

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 2.: Czas na Spotkania.

Po całej akcji z Jeromem udałam się do swojego pokoju. Rozmyślając o nim, rozpakowywałam swoją walizkę. Nie musiałam dużo zabierać ze sobą, gdyż większość rzeczy miałam już tutaj. Zmęczona wszystkim, co się dzisiaj wydarzyło położyłam się na swoje łóżko.
W pokoju było bardzo cicho... Patricia była z Eddiem na randce, a Willow pomagała Trudy w kuchni.
Leżałam tak dość długo, kiedy nagle do pokoju wpadli Fabian i Nina.
- Byliśmy na randce! - wrzasnął Fabian, a Nina spojrzała się na niego jak na debila.
- To fajnie, że byliście ale chyba nie musisz mi o tym mówić. To jest oczywiste, że pary chodzą na randki. - odpowiedziałam.
- Czekaj, jeszcze nie skończył. Prawda Fabian? - Nina znów spojrzała na niego, jakby było z nim coś nie tak.
- Tak. Mieliśmy iść do biblioteki Frobishera, gdy nagle zobaczyliśmy Victora!
- Zabrał Cię na randkę do biblioteki? - zapytałam Niny.
- Yyy... Tak. To u niego normalne. - odpowiedziała.
- No co? Myślałem, że będzie fajnie.
- Proszę Cię. Trochę romantyzmu, Fabian. Zabrałbyś Ninę na romantyczną kolację przy świecach, ale po co! Lepiej weź ją do biblioteki. Porozmawiacie tam o książkach i przy okazji o Victorze! - powiedziałam zdenerwowana.
- Dobra, już dobra. Następnym razem przyjdę do Ciebie po radę. Ale teraz wróćmy do tego co jest ważne.
- Dobrze. Mam nadzieję, że przyjdziesz. Bo jak tak dalej będzie to nie wierzę w przyszłość waszego związku.
- Okey. Mogę już? - zapytał nie czekając na odpowiedź. - Więc tak. Widzieliśmy tam Victora, ale nie był on sam...
- Był z jakąś kobietą. - dopowiedziała Nina. - I najwidoczniej bał się, że ktoś go z nią zobaczy, bo strasznie się rozglądał.
- I co? Wiecie coś o niej? - zapytałam zaciekawiona.
- Nie. Niestety nie chcieliśmy podchodzić. To było zbyt ryzykowne. Jeszcze by nas zobaczył. - powiedział Fabian.
- Musimy tam pójść. I to jeszcze dzisiaj. Nawet zaraz. - dodała Nina.
- Ale ja teraz nie mogę. Jestem umówiona z Jeromem. - westchnęłam.
- Fabian, mam prośbę. Wyjdź. - powiedziała Nina wypychając go z pokoju.
- Ale...
- My musimy porozmawiać. Ty się do tego nie nadajesz. Już pokazałeś dzisiaj jaki jesteś delikatny i romantyczny. - dodała zamykając drzwi.

- A więc. Masz się spotkać z Jeromem. Myślałam, że będziesz zadowolona, ale widzę smutek na twojej twarzy. Co się dzieje?
- No wiesz. On liczy na to, że będziemy razem. Ale dla mnie to nie ma sensu. Wszystko się zmieniło, ale nie on. Jerome zawsze pakuje się w kłopoty i do tego nie szanuje niczyich uczuć. A ja nie chcę później cierpieć przez niego. - wypowiadane słowa przynosiły mi wielki ból.
- W sumie masz rację, ale możesz dać mu szansę. Może się zmienił. Nie wiesz tego. Jeżeli teraz nie spróbujesz, to później możesz nie mieć tej szansy. - powiedziała Nina przytulając mnie.
- Okey. Spróbuję. Spotkam się z nim i porozmawiam. Jeżeli będzie chciał, to zgodzę się być jego dziewczyną. Ale dla mnie to będzie tylko próba, która będzie wiązała się z różnymi wyzwaniami. Poproszę Trixie, żeby mi pomogła. Wymyślimy mu zadania. Tylko ani słówka nikomu okey?
- Nie powiem nikomu. - powiedziała z uśmiechem na twarzy. - Zostawię Cię już samą. Pewnie musisz się jeszcze na to przygotować. - dodała podnosząc się z mojego łóżka.
Uśmiechnęłam się tylko do niej, po czym wyszła.
Nie wiedziałam co mam dalej robić. Zbliżała się 16, a ja byłam w totalnej rozsypce. Została mi ponad godzina na przyszykowanie się.
Podniosłam się z łóżka i zaczęłam przeglądać szafę.Tak ubrana udałam się do holu.
Jerome już na mnie czekał. W ręku trzymał czerwoną różę, którą wręczył mi kiedy stałam na przeciw niego. Delikatnie uśmiechając się, przyjęłam prezent i podziękowałam.
Jerome złapał mnie za rękę i zaczął gdzieś prowadzić.
Po długim spacerze znaleźliśmy się w środku lasu, na polanie. Gdy zobaczyłam co dla mnie przygotował, byłam strasznie zdziwiona, jednak nie chciałam okazywać uczuć.
Zorganizował piknik. Koc i koszyk z jedzeniem były już na miejscu.
- Może usiądźmy? - zapytał podając mi rękę.
- Dobrze. - odpowiedziałam obojętnie.
W oczach Jeroma widziałam smutek. Był skołowany tym, że nie zrobił na mnie wrażenia. Jednak tak na prawdę strasznie mnie zaskoczył. To co dla mnie zrobił, było słodkie, ale nie mogłam tak po prostu mu ulec.
Powoli wyciągał przygotowane jedzenie, cały czas uśmiechając się do mnie. Kiedy skończył, przeszedł do rozmowy.
- Słuchaj. Jesteśmy tu dla tego, że chcę Ci udowodnić, że się zmieniłem.
- Przecież wiem.
- Dla czego jesteś dla mnie taka okrutna? - zapytał nie czekając na moją odpowiedź. - Przecież się staram! Robię wszystko, żebyśmy mogli być razem. A ty? Ty jesteś obojętna. Widocznie już z góry założyłaś sobie, że się nie zmienię.
- Nie, Jerome. To wszystko robi na mnie wielkie wrażenie, ale mam dzisiaj jeszcze jedno ważne spotkanie. Więc nie mam zbyt dużo czasu. Mógłbyś przejść do puenty naszego spotkania? Po co mnie tu zaprowadziłeś? Jaki masz cel w tym byśmy byli razem?
- Drugie spotkanie? To dla tego nie chcesz ze mną być! Masz innego!
- Na pewno! Nawet trójkę! Amber, Ninę i Patricię! Odpowiesz w końcu na moje pytania i pozwolisz mi iść do domu?
- Aha... Przepraszam, uniosłem się. Dobrze, więc jesteśmy tu dla tego, że jest to jedyne romantyczne miejsce w okolicy. Chcę być z tobą, bo nie mogę przestać o tobie myśleć. Joy... Kocham Cię. - powiedział zbliżając się do mnie.
- Ale... To nie ma sensu. Musisz się zmienić. - odpowiedziałam oddalając się od niego.
- Przecież się zmieniłem. Proszę, zostań moją dziewczyną.
- No... Dobrze. Ale teraz muszę już iść. - powiedziałam szybko wstając.
Pomachałam mu na pożegnanie i biegiem udałam się do Domu Anubisa, zostawiając go samego.

Byłam już w domu, gdy na zegarze miałam godzinę 20. W holu nie było jeszcze nikogo, ale po słyszanych krokach, wiedziałam, że SIBUNA nadchodzi.
Po chwili staliśmy już wszyscy i obmyślaliśmy nasz nowy plan, gdy nagle do domu wbiegł zmachany Victor.
- Co to za zebranie w holu? Co? Do pokoi! - wykrzyczał swoim przerażającym głosem.
- Panie Victorze. Nie minęła jeszcze godzina policyjna. - powiedziała Patricia.
- Do pokoi trutnie! Już!
Bez słowa udaliśmy się do swoich pokoi. No, prawie swoich.
Patricia, Nina, Amber i ja udałyśmy się do pokoju mojego i Trixie. A chłopaki do pokoju Eddiego i Fabiana.
Teraz miałyśmy szansę porozmawiać na temat mojej "randki" z Jeromem.
- I jak spotkanie? - zapytała Nina.
- Jakie spotkanie? Znowu nic mi się nie mówi! - powiedziała oburzona Amber.
- Joy i Jeroma. - wyjaśniła Patricia.
- To ty wiesz? - zapytałam.
- Tak. Jerome powiedział Eddiemu. Zapytał o jakieś romantyczne miejsce.
- Wiedziałam, że sam by na to nie wpadł. Ale mniejsza z tym. Byliśmy w środku lasu na polanie. Zgodziłam się z nim być. Ale to tylko próba. Jeden błąd i koniec.
- A on o tym wie? - zapytała nadal zła Amber.
- Nie. I nie będzie wiedział. Tylko wtedy będę miała pewność, że się zmienił. - powiedziałam.
"Wybiła 10. Macie dokładnie pięć minut, a potem chcę usłyszeć jak upada ta szpilka"
- Victor. Chodźmy do naszego pokoju. Jutro zrobimy zebranie. Dzisiaj jest zbyt niebezpiecznie. Lepiej nie narażajmy się mu. - powiedziała Nina łapiąc Amber za rękę.
- Do jutra. - dodała Amber, zamykając za sobą drzwi.
Trixie i ja powiadomiłyśmy chłopaków o zmianach, po czym położyłyśmy się spać.
Długo nie mogłam zasnąć, zastanawiając się, czy dobrze robię wystawiając Jeroma na próbę. Jednak po chwili stwierdziłam, że zasłużył sobie na to.
Kiedy myśli przestały mnie już dręczyć, zasnęłam.

7 komentarzy:

  1. Mwahahahahahahahaha! <3 Już się nie mogę doczekać ego co wymyśliły dziewczyny *-*
    Pisz szybciutkooo nowy rzdział :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To słodkie co piszesz :*
      *.*
      Dziękuję *,* < 3

      Usuń
  2. Teraz weszłam na tego bloga i nie żałuję^^ Tak samo nie mogę się doczekać tego co wymyśliły dziewczyny dla Jeroma^^ A Fabian najlepszy^^

    - Tak. Mieliśmy iść do biblioteki Frobishera, gdy nagle zobaczyliśmy Victora!
    - Zabrał Cię na randkę do biblioteki? - zapytałam Niny.
    - Yyy... Tak. To u niego normalne. - odpowiedziała.
    - No co? Myślałem, że będzie fajnie.

    To mnie rozwaliło^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To bardzo miłe co piszesz.
      Zdanie czytelników jest dla mnie najważniejsze :)

      Usuń
  3. Jejjuuuuuuuu !
    No widzę kolejny talent<3
    Piszesz tak lekko i tak śmiesznie a jednocześnie intrygująco.
    Czekam na kolejny. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Bardzo miło mi to słyszeć :)
      A już myślałam, że się nie nadaję :) <3

      Usuń
  4. Jejciu! Fajne :) Obserwuję, licze na to samo: housee-of-anuubis.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń